L'Oreal Paris Volume Million Lashes | {Rezenzja} | Czarna maskara zwiększająca objętość; 3x grubsze i rozdzielone rzęsy dzięki Millionizer

recenzja tuszu do rzes loreal volume million lashes
Dziś przyszła pora na kolejny wpis o tuszach do rzęs. I dziś dla odmiany, będzie o moim ostatnim wielkim zaskoczeniu, który notabene na pewno długo będzie gościł w mojej kosmetyczce. Mowa będzie o maskarze L'Oreal Paris Volume Milion Lashes.


Millionizer- spojrzenie #wartemilionów

Zazwyczaj chłodnym okiem podchodzę do tego rodzaju obietnic. Staram się podchodzić z dystansem do zapewnień producenta oraz chłodnym okiem oceniać ile w nich prawdy, a ile dobrego PR. Tym razem było podobnie, fantastyczny opis, a do tego mnóstwo pozytywnych opinii użytkowników. Pomyślałam, że chyba coś w tym jest... i nabyłam prawie najdroższą mascarę do rzęs w życiu. Czy żałuję? O tym niżej... Zapraszam :)

"Choć ona, czarna jak noc, To ty kochasz ją."

Jeszcze nigdy nie używałam kolorowej maskary, zawsze wybieram te czarne, choć jak wiemy, te nie wszystkie są zawsze kruczoczarne. Tusz do rzęs od L'Oreal ma odcień prawdziwej, głębokiej czerni. Kolor jest piękny i cudownie nasycony. Myślę, że tym kolorem zachwyci się każdy.
volume million lashes opakowanie
Na trwałość mascary nie można narzekać. Choć nie jest ona wodoodporna, to nie odpływa przy pierwszych kroplach wody. Do demakijażu jednak wystarczy delikatny środek myjący, a wszystko zejdzie bez pocierania. Produkt na rzęsach zachowuje się wzorowo, nic nam się nie skleja, a tusz się nie kruszy. Nawet po kilkunastu godzinach od aplikacji nadal jest na rzęsach i nadal wygląda obłędnie. Zresztą kto śledzi insta-story, ten wie :) Przy okazji serdecznie zapraszam >klik<.
volume million lashes czarny tusz
Silikonowa szczoteczka z bardzo krótkim, ale sprężystym włosiem dociera do każdej, nawet najmniejszej rzęsy. Z jej działania zadowolone będą na pewno osoby z małymi i średnimi oczętami. Zakładam, że na pełnych objętości rzęsach i dużym oku aplikacja też będzie komfortowa, ale potrwa odrobinę dłużej. Szczoteczka według mnie jest genialna. Nabiera idealną (!) ilość produktu, przy czym bardzo równomiernie rozprowadza go na rzęsach. Dzięki temu otrzymujemy naturalny efekt. Szczoteczka pięknie rozdziela rzęsy, do tego je wydłuża oraz pogrubia. Jestem przekonana, że także je podkręca, choć nie znalazłam na to oficjalnego potwierdzenia.

Czarna mascara volume million lashes na rzęsach

Uniwersalny i naturalny, idealny na co dzień.

Według L'Oreal taki look możemy osiągnąć tą klasyczną mascarą. Zgadzam się z tym całkowicie, ale też dodam, że mascara świetnie sprawdza się przy bardziej ekstrawaganckim makijażu. Rzęsy po zastosowania tego tuszu robią ogromne wrażenie.

W poprzedniej recenzji tuszu do rzęs, a mianowicie tej dotyczącej Rimmel Scandaleyes Reloaded ubolewałam nad konsystencją. W przypadku Volume Million Lashes sprawa ma się zupełnie inaczej. Już w czasie pierwszego użycia zauważyłam, że konsystencja jest perfekcyjna. Co to znaczy perfekcyjna; konsystencja była na tyle gęsta, że tusz nałożony na rzęsy nie sklejał ich ani nie odbijał się na powiekach. Konsystencja nie była też gęsta i nie powstawały przez to żadne grudki. Ot, tak idealnie. Jako że ten tusz stał się moim numerem jeden, to nie będę ukrywać, że stosuję go bardzo często. Jak do tej pory, a będzie to już trzeci miesiąc, nie zauważyłam, by tusz zaczął wysychać. Konsystencja nadal jest taka, jaka być powinna. Tusz po otwarciu powinniśmy zużyć w ciągu 6 miesięcy. Bardzo ciekawi mnie czy zdążę go zdenkować w tym terminie, a także czy nadal będzie miał wszystkie swoje cechy.
wygląd szczoteczki volume million lashes
Przyznać trzeba, że opakowanie produktu po prostu zachwyca. Jest proste, eleganckie oraz przyciągające wzrok. Opakowanie to po prostu przykład pięknego minimalizmu. To taki produkt, który z przyjemnością wyjmuje się z torebki w towarzystwie.

New Brush + Anti- Clump Wiper

Zapomniałabym wspomnieć o budowie opakowania mascary! Anti- Clump Wiper, to najprościej mówiąc, zbieraczki służące do przechwytywania nadmiaru produktu ze szczoteczki. Za każdym razem, kiedy wyciągamy szczoteczkę z opakowania, ta jest idealnie pokryta produktem, ale tego produktu nie jest za dużo, jak to często bywa. Nie musimy nic wycierać o opakowanie. Na zdjęciu w akapicie wyżej widzicie szczoteczkę, na której znajduje się produkt bezpośrednio po wyjęciu z opakowania. Jest go w sam raz na jedno oko ;) Jak widać, jest też ładnie rozłożony.
Loreal volume million lashes efekty

Podsumowanie!

A teraz czas na podsumowanie. Cena detaliczna Volume Million Lashes to jakieś 50 zł za 10,5 ml. No, nie będę ukrywać, że jest to całkiem sporo. Jestem osobą, która lubi otaczać się produktami wysokiej jakości oraz takimi, które się u mnie sprawdzają. Jestem też kobietą, a więc lubię wyprzedaże, a także lubię też od czasu do czasu kupić coś taniego i dobrego. Jednak kiedy jakiś produkt wydaje się dla mnie stworzony, to cena schodzi na drugi plan. I tutaj jest podobnie; uważam, że cena jest adekwatna do wartości tego produktu. Po tym produkcie spodziewałam się naprawdę dużo i tak szczerze mówiąc, to spełniły się wszystkie moje oczekiwania. Volume Million Lashes to tusz o idealnej konsystencji z fantastyczną szczoteczką, która dociera on do każdej rzęsy. Do tego tusz pięknie rzęsy rozdziela, pogrubia, a także podkręca. Kolor tuszu to prawdziwa czerń. A wszystko zamknięte jest w luksusowym opakowaniu z wbudowaną technologią, która dba o to, byśmy nabrali odpowiednią ilość produktu. Volume Million Lashes od L'Oreal to taki Mercedes wśród czarnych mascar.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2018 Prze- Testujemy wszystko , Blogger