Moja myszka zdechła! Modecom M9

Wiem, wiem. Iście clickbaitowy tytuł, ale tak pasujący, do mojej sytuacji, że nie mogłam się oprzeć.
Pytanie o czym będzie mowa? A, o myszce. O myszce optycznej do komputera. Kupiłam ją pewnie z 4 lata temu, nie byłam wtedy jeszcze nerdem komputerowym, więc liczył się dla mnie tylko wygląd i przystępna cena. Przy następnym zakupie takiego sprzętu moje wymagania będą trochę inne, ale wtedy? Wtedy ważne było, że mysz jest pomarańczowa i wygląda na wygodną. O cenę nie pytajcie, bo było to tak dawno, że nie mam szans sobie tego przypomnieć. Na dzień dzisiejszy ten model kosztuje około 20 zł w jakiś wyprzedażach. Pewnie już do dawno go nie produkują, a szkoda, bo był długowieczny i robił to do czego został stworzony. No, ale wiadomo, żyjemy w czasach gdzie produkty mają przeżyć tylko okres gwarancji i 1 dzień dłużej. Jak się popsują to kupimy nowe, jeśli będą długowieczne to producenci nie będą mieli w końcu na kim zarabiać.
Zalety gryzonia? Przede wszystkim wygląd, wyrazisty pomarańcz zawsze rzucał się w oczy. Wygodna użytkowania? Jak najbardziej, myszka pokryta jest jakąś powłoką, bardzo przyjemną w dotyku, nie palcującą się i nie zbierającą kurzu. Myszka była duża, może nie był to największy model z dostępnych na rynku ale była duża. Dla mnie to plus bo wygodniej obsługuje mi się te większe niż liliputki, przy których palce smyrają po podkładce.

Wady? Teraz napiszę, że kabelek. W czasie kiedy kupowałam Modecom'a, nie znałam jeszcze pozytywnych cech myszy bezprzewodowych. Ba! Uważałam wtedy, że te bezprzewodowe to zwykły bajer niszczący naszą planetę, bo przecież wymagają baterii. No tak baterii, bo o akumulatorach wtedy jeszcze nie słyszałam. Dzisiaj bezprzewodowość uważam, za duży plus. A plątające się kabelki za niszczenie koncepcji wyglądu naszego biurka. Jednak tutaj muszę zastrzec jedną rzecz, jeśli mysz będzie miała kabelek, ale za to będzie posiadać inne "zdolności" które uznam za fajne, to ten kabelek jestem w stanie jej wybaczyć.
Jak umarł? Z biegiem upływających lat kabelek zaczął ułamywać się w dwóch newralgicznych miejscach, było to bezpośrednio przy wtyczce USB oraz przy samej myszce. Nie widzę w tym nic dziwnego, bo jednak każdy materiał ma swoją wytrzymałość, a nie powiem, żebym jakość przesadnie dbała o gryzonia. Tak się wszystko ułamywało, aż mysz przestała z dnia na dzień świecić, a zarazem działać. :( Myślę, że jej śmierć była bezbolesna.





Przez te kilka lat, kiedy używałam gryzonia, byłam z niego w pełni zadowolona. Działał, kiedy miał działać. Wyglądał zawsze przyzwoicie i był wygodny. Z czystym sumieniem mogę polecić ten model i jak całą firmę Modecom (dlaczego całą? O tym opowiem w niedalekiej przyszłości).






To tyle moi mili o moim towarzyszu. Na tę chwilę zastępuje go mysz od Misrosoft jednak myślę, że nie potrwa to długo. Związałam się na tyle mocno z Modecom'em że najprawdopodobniej do niego wrócę, muszę tylko znaleźć coś iście stylowego co jego poprzednik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2018 Prze- Testujemy wszystko , Blogger